Następne hobby
Pierwsza podróż była interesującym przeżyciem (nie do końca dobrze działające hamulce i pół tony części zamiennych na pace). Ale potem było tylko lepiej i lepiej...
Samochód, który otrzymał od Xyrcon wdzięczne miano Krokodyla ("jest duży, zielony i często ma otwartą paszczę") jest stopniowo przywracany do świetności: w zapomnienie odeszła buda, fotele dostały nową tapicerkę, działają hamulce ("panie, jeden cylinderek się nie zacinał"), jest nowa skrzynia biegów która ma działające synchronizatory na obu biegach na których powinny być, dorobił się luksusów takich jak zamki w drzwiach czy sprzęgiełka przednich kół nowego typu.
Podróżuje się tym jak przystało na wynalazek radziecki: trzęsie, hałasuje, dojedzie wszędzie. Pozytywnie zweryfikowane w czasie letniej włóczęgi po Mazurach.
Jest coś odświeżającego w dłubaniu dla odprężenia w maszynie w której najbardziej skomplikowana elektronika to tranzystory mocy w regulatorze napięcia.






